16 sierpnia 2007

iPhone, gPhone i bkPhone

Wszyscy (łącznie ze mną) podniecają się ostatnio telefonami. Apple iPhone wprowadzony do sprzedaży na początku wakacji wzbudził już wiele emocji. Są opinie na plus, są na minus. Mówi się już nawet o wersji 2.0 iPhone. Miałem przyjemność pobawić się Apple iPhone (choć nie kupiłem, nie, nie) i muszę przyznać, że wygląda i działa on znakomicie. Intuicyjność tego nowatorskiego interfejsu użytkownika jest naprawdę czymś wyjątkowym. To trzeba zobaczyć i dotknąć, aby się przekonać. Składa się na to wiele drobiazgów: od ślicznych ikon, po doskonałą animację list. Rozwiązanie przeglądarki internetowej, gdzie powiększanie i przemieszczanie się po stronie za pomocą gestów dwoma palcami odbywa się tak płynnie i łatwo, jest czymś naprawdę innym od znanych nam przeglądarek działających dotychczas na różnych – nawet bardzo zaawansowanych komórkach, czy smartfonach. To, że Apple iPhone nie ma MMSów czy też telefonii 3G jest pewnie problemem i dla mnie też. Są więc braki i wady, ale ogólnie zdobył on moje uznanie (choć wiele jest do zrobienia, choćby polskie literki w przeglądarce – patrz zdjęcie). Jest to świetny, innowacyjny kierunek – mam tylko nadzieję, że patenty zgłoszone przez Apple nie zablokują rozwoju tej gałęzi branży w taką właśnie stronę: prostych w użyciu przenośnych terminali Internetu – oczywiście z funkcją telefonu. Ktoś więc spyta, czemu nie kupiłem? Ano głównie dlatego, że trzeba poczekać na wersję europejską – ten kupiony w USA działa tylko z ichnia firmą telefoniczną. Niby ktoś wymyślił jakieś obejście tego swoistego SIM locka , ale tylko o tym słyszałem. Poza tym cena, cena, cena. Nie jest to gadżet tani, a skoro ma działać tylko ociupinkę, to sobie darowałem. Poczekam, aż się pojawią w Polsce (tymczasem kupiłem sobie do domu iPhone firmy Cisco – też fajna rzecz).

Od jakiegoś czasu pojawiają się też doniesienia o telefonie firmy Google, czyli gPhone. Dziennik opublikował nawet ostatnio ciekawy artykuł o tym domniemanym produkcie (bardziej chyba produkcie sieciowym niż telefonie w dosłownym znaczeniu tego słowa). A skoro już popularne gazety piszą o gadżetach, to znaczy, że gadżety trafią niedługo pod strzechy, prawda? Szykuje się więc walka gigantów?

Ja bym chciał jednak wspomnieć jednak o innym produkcie - bkPhone, czyli o telefonie wymyślonym przeze mnie. To tylko taki pomysł, ale do realizacji niewiele producentom brakuje. Otóż chodzi o dwie sprawy: jeden, standardowy hardware w różnych obudowach i software do wyboru oraz wspólny model danych.

Chodzi mi o to, aby każdy mógł sobie telefon "skonstruować" do woli. Ile razy już nacinałem się na tym: jest fajny telefon, który dobrze leży w dłoni, ma dobrze rozwiązaną klapkę, mieści się w kieszeni i generalnie pasuje mi wyglądem … ale nie ma tej lub innej ważnej funkcji. Na przykład WiFi, albo synchronizacji przez ActiveSync. Czy producenci nie mogliby (obniżając koszty produkcji przez masowość) robić zawsze takiego samego, jednego i wspólnego dla wszystkich telefonów hardwareu (albo przynajmniej takiego, z identyczną specyfikacją zewnętrzną), który zawsze miałby radio, WiFi, bluetooth, email, kamerę 2 Mpix UMTS. Wszystko co się tylko da w jednym układzie scalonym, chipsecie, czy innym elektronicznym pudełeczku. Jego produkcja byłaby tania przez efekt skali. Obudowa, kształt zewnętrzny, wygoda użycia byłyby zaś tym, co wyróżnia jeden model telefonu od drugiego.

Funkcje zamawiałbym wedle życzenia. Wybierałbym więc taki telefon, który mi się podoba - nie zwracając uwagi na funkcje. Jeśli chciałbym elegancki telefon marki Prada, ale z UMTS-em i przeglądarką internetową Opera, radiem i GPS-em nie ma sprawy. Zamawiam takie, a nie inne usługi w moim abonamencie lub opłacie jednorazowej przy zakupie, a telefon włączałby te ze swoich funkcji, za które płacę. Jeśli nie chcę nagrywania video, to go nie mam, jeśli nie chcę radia, to nie mam. Jeśli chcę WiFi to zawsze mogę go mieć. W każdym telefonie. Nawet najprościej wyglądającym. Dalej przykładowo wybieram sobie sposób synchronizacji z komputerem oraz pojemność i rodzaj książki adresowej (czy jest ona uproszczona, czy pełna ze szczegółami, adresem i zdjęciem). Dalej - jeśli chcę prosty w wyglądzie model Motorola F3, ale z radiem, bardzo rozbudowaną książką telefoniczna, UMTS-em i świetnym programem pocztowym, to zamawiam taki aparat, a potem aktywuję w nim wszystkie te usługi, funkcje, czy możliwości, które potrzebuję. Płacę za to, co chcę. A ponieważ sporo osób będzie gotowe za to zapłacić, ceny produkcji samego sprzętu będą się zwracać. W środku jest bowiem chipset, który potrafi robić wszystko co trzeba, np. WiFi, GPS, UMTS. Jedynie za aktywowanie każdej funkcjonalności trzeba zapłacić. Płacę więc odpowiednią cenę i już. Producentom sprzętu się to opłacać, bo mają prostszy proces - wszystkie swoje aparaty mogą oprzeć na takim samym wnętrzu, a jedynie zmieniać kolory i fakturę obudowy, klawiatury, układ klapki, czy kształt aparatu. Wreszcie będzie można cieszyć się pełną wolnością wyboru.

Dalej oczywiście chciałbym, aby model danych był taki sam, więc przenoszenie powiedzmy pełnej książki adresowej, zdjęć, wiadomości, ustawień poczty itp. między telefonami byłoby proste jak drut. Teraz każdy z aparatów ma to zorganizowane inaczej. Jedynie modele z Windows Mobile mają zawsze wewnętrznego, przenośnego Outlooka – a co za tym idzie dane są przechowywane w ten sam sposób. Ale to nie wszystkie i dodatkowo jest to synchronizowane z komputera. Gdyby jeszcze były przenośne na karcie SIM (nawiasem mówiąc w dzisiejszych czasach karta SIM to już bardzo staroświeckie rozwiązanie) tak, jak numer telefonu i PIN… ehh… Chcąc wziąć do miasta dużo mniejszy telefon wystarczyłoby przełożyć kartę SIM i przekładałbym też wszystko – nie tylko sam numer telefonu, ale też pełną książkę adresową, SMS-y, maile, konfigurację poczty itp. Rano, do pracy brałbym inny aparat – z większą klawiaturą, z większym ekranem. Czyż nie byłoby to wygodne? Poza tym mógłbym mieć więcej telefonów na różne okazje, więc napędzałbym sprzedaż producentom –a o to im właśnie chodzi. Wyobrażam już sobie kobiety mające kilkanaście aparatów pod kolor i fakturę torebki, sukienki, butów, auta i czego tam jeszcze. Czemu można mieć kilka różnych zegarków na różne okazje, a tak trudno mieć kilka pełnowartościowych telefonów? Jak już ktoś zrobi bkPhone to będzie wreszcie można.

2 komentarze:

tomasz okulewicz pisze...

znowu problem z linkiem "iPhone firmy Cisco": Page Not Found ...

Blazej Kotelko pisze...

Dzięki Chato. Już ok.